Okres Wstępny zakończył się obłóczynami, które zostały poprzedzone trzydniowymi rekolekcjami. Po obłóczynach cały kurs pojechał do Częstochowy. Oto relacja z tego czasu.
3-dniowe rekolekcje (21 – 23 sierpnia 2010 roku)
Rekolekcje przed obłóczynami prowadził Dyrektor Okresu Wstępnego ks. Tadeusz Miszewski SAC.
Dzień pierwszy
Osobą towarzyszącą nam dzisiejszego dnia był św. Mateusz – celnik.
Zobaczyliśmy, że Pan powołuje osoby grzeszne z różnymi wadami i słabościami. Bóg jednak nie chce nas za to karać, ale cały czas zastanawia się, jak nam pomóc, co zrobić, żebyśmy pragnęli czegoś więcej, jak pokazać nam, że szczęście daje troska o innych, pracowitość, bycie kreatywnym w czynieniu dobra. Bez względu na zło czynione przez nas, Bóg i tak nas kocha. Nasze czyny nie zmieniają Jego serdecznego nastawienia do nas. On pragnie naszego rozwoju. Dlatego stawia nam na drodze coraz trudniejsze sytuacje, w których uczymy się zachowywać pogodę ducha.
Dzień drugi
Ksiądz uświadomił nam to, że Bóg jest wszechmocny. On może zabrać nasze wady charakteru. To, że potrafi robić wszystko, udowodnił Sarze. Powątpiewała ona w to, że jej i Abrahamowi może narodzić się dziecko. Bez względu na ich wiek, dzięki Panu, mogli mieć syna.
Trzeba pamiętać o tym, że Bóg może nie zabrać naszych słabości. Jeżeli On tak robi, oznacza to, że są one potrzebne nam, by się rozwijać. Pan chce, byśmy dzięki tym słabością nie wpadli w pychę. Dźwigając ich ciężar, możemy nauczyć się rzeczy o wiele bardziej przydatnych (np. cieszenie się sukcesami drugich).
Uświadomiliśmy sobie to, że król Dawid, gdy już przestał zajmować się prowadzeniem wojen, w swojej bezczynności zaczął grzeszyć. Spodobała mu się kobieta i dalej już pamiętamy, jak potoczyły się jego losy. Potem jednak Bóg przez proroka uświadomił mu zło, którego się dopuścił, i Dawid zaczął pokutować.
My podobnie potrzebujemy mieć pożyteczne zajęcie. Gdy przestaniemy "wojować", siądziemy przed TV i będziemy tracić wiele godzin z naszego życiorysu – to nie przyniesie nam szczęścia. Badania naukowe wykazują, że ludzie zajęci nawet mało ważną rzeczą, są o wiele szczęśliwsi. W momencie, gdy ta rzecz nabiera sensu i działamy dla innych, to szczęście samo przychodzi.
Dzień trzeci
Tego dnia towarzyszył nam Samuel ze Starego Testamentu. Od niego uczyliśmy się słuchać Boga: "Mów, Panie, bo sługa Twój słucha".
Chodzi o to, że mamy być otwarci na to, co nas spotyka, dostrzegać sytuacje, miejsca, gdzie nas potrzebują. Powinniśmy również słuchać innych. Oznacza to przyjęcie prawdy o sobie. Zgodzenie się z tym, że mogę się mylić oceniając siebie. Zastanowić się nad informacją, którą ktoś do nas kieruje. Nie tylko wysłuchać ale też zaakceptować to, co mówi. Być radosnym i uczyć się od każdej napotkanej osoby.
Obłóczyny (26 sierpnia 2010 roku)
Ten dzień to bardzo ważne wydarzenie dla każdego z nas. Ubierając sutannę, Bóg dał nam zaufanie, że będziemy Go godnie reprezentować.
Co może oznaczać sutanna?
1. Wyznanie wiary – idąc w stroju duchownym, przyznajemy się do naszego Pana. Ludzie patrzący na nas mogą stawiać sobie pytanie: "Co wydarzyło się w jego życiu, że poświęcił on siebie dla Jezusa Chrystusa?"
2. Znak sprzeciwu – idąc tak ubrani, stajemy w opozycji do negatywnych "trendów tego świata". W naszych sercach wyjście w stroju duchownym z domu wiąże się z odwagą. Jesteśmy świadomi, że możemy spotkać osoby, które mogą nas zaczepiać lub wyzywać ze względu na to, że kojarzymy się z Kościołem.
3. Pamięć zewnętrzna – przypomina nam ona, że jesteśmy Chrystusowi. Zapewne ustrzeże nas przed wieloma błędami, które popełnilibyśmy ubrani na świecko.
4. Przynależność do wspólnoty – jej krój i wygląd oznacza, że należymy do Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego. Mówi to o powołaniu nas do wspólnoty w tym Stowarzyszeniu.
Uważam, że obłóczyny – jak to zaznaczył ks. Prowincjał w homilii – to kolejny krok postawiony w stronę Boga i powiedzenie Mu "TAK" na drodze do Nieba.
Jest to również zadanie i prośba do Ojca Niebieskiego, by przyoblekł nas w Chrystusa, byśmy poprzez naśladowanie Jego Osoby stawali się lepsi dla bliźnich.
W ten dzień przyjechali do nas najbliżsi: rodzina, znajomi, osoby spełniające ważną rolę w naszym życiu. Myślę, że dla Nich wydarzenie to było zewnętrznym potwierdzeniem tego, że Bóg może wybierać sobie "zwykłych" ludzi z ich otoczenia do służby w swoim apostolstwie.
Wyjazd do Częstochowy(29 – 30 sierpnia 2010 roku)
Udaliśmy się w podróż do naszej Matki. Była okazja, by po raz kolejny powiedzieć: "Totus Tuus, Maryjo" i zawierzyć bliskich naszemu sercu oraz intencje osób, które prosiły nas o modlitwę. Uczestniczyliśmy we Mszy św. i Apelu na Jasnej Górze w przeddzień trzydziestej rocznicy powstania "Solidarności". Następnie odbyło się czuwanie w Dolinie Miłosierdzia do godz. 24.00. Dzień zakończyliśmy wspólną Eucharystią o północy.
Przed nami Seminarium – czas formacji, nauki, przyjaźni i nowych wyzwań.
Wszystkim rozpoczynającym nowy rok seminaryjny życzę powodzenia!
Kln. Maciej Koterba





















